
W poniedziałkowy wieczór Quebec przewrócił kartę, której niewielu spodziewało się tak szybko. Parti Québécois, która w ustępującym parlamencie miała zaledwie siedem mandatów, utworzy teraz rząd. Jej lider, 49-letni były prawnik Paul St-Pierre Plamondon, stanął przed swoimi zwolennikami jako człowiek, który wyprowadził partię z politycznego marginesu z powrotem do władzy.
Według wstępnych wyników PQ zdobyła 59 ze 127 mandatów, o pięć za mało do większości. Jej wynik, około 28 procent głosów, to najniższe poparcie, z jakim jakakolwiek partia doszła do władzy w historii Quebecu. To efekt rozbicia głosów między pięć dużych ugrupowań. Największym przegranym jest Coalition Avenir Québec, rządząca od 2018 roku, która straciła wszystkie 79 mandatów. Analitycy mówią o zmęczeniu wyborców.
PQ szła do wyborów z obietnicą referendum w sprawie niepodległości Quebecu, ale Plamondon ostrożnie wyznacza granice czasowe. Zapowiada, że nie rozpisze głosowania, dopóki w Białym Domu zasiada Donald Trump, wskazując na niepewność polityczną i szkody wyrządzone przez amerykańskie cła. Przypomina też, że referendum musiałoby zostać zatwierdzone przez Zgromadzenie Narodowe, a więc potrzebowałby poparcia opozycji. Mieszkańcy Quebecu dwukrotnie powiedzieli już „nie”, w 1980 i 1995 roku, a sondaże pokazują dziś poparcie dla niepodległości na poziomie około 30 procent, bliskim rekordowo niskiego.
Premier Mark Carney pogratulował Plamondonowi, pisząc, że silniejszy Quebec jest kluczem do silniejszej Kanady, i zapowiedział współpracę na rzecz firm i pracowników z Quebecu dotkniętych cłami. Spięć jednak nie zabraknie. Nowy rząd chce sprzeciwić się wyższym federalnym limitom imigracji, zerwać więzi Quebecu z brytyjską monarchią i zablokować planowaną szybką kolej do Ontario. Według doniesień, zanim dojdzie do jakiegokolwiek referendum, Plamondon chce najpierw zająć się właśnie tymi sporami z Ottawą.
Quebec nie jest jedyną prowincją, która wystawia na próbę więzi Konfederacji. 19 października mieszkańcy Alberty zagłosują, czy przeprowadzić referendum w sprawie odejścia z Kanady. Dla Polonii, która zbudowała swoje życie w zjednoczonej Kanadzie, te spory są przypomnieniem, że kraj, który tak wielu z nas wybrało, wciąż pisze własną historię.